 

Zakup Luizjany otworzył drogę na Zachód.
Powstanie nowych stanów, zrodziło istotny problem czy w tych stanach niewolnictwo
miało być dozwolone? Czy należałoby go zakazać na mocy ustawy Kongresu Federalnego?
Południowcy było zdania, że niewolnictwo powinno być w nowych stanach dozwolone,
a jeśli zakazane, to w wyniku decyzji samych mieszkańców. Konstytucja pozostawiała
kwestię niewolnictwa w kompetencjach władz stanowych. Inni uważali natomiast,
że ustawa Kongresu może zablokować wprowadzenie niewolnictwa na każdym nowym terytorium
USA.
Powstał problem interpretacji konstytucji. Czy ustanawiała ona narodowe
ciało ustawodawcze, które miało zawsze ostatnie słowo w sporach z poszczególnymi stanami,
czy też odwrotnie - stany posiadały pewne uprawnienia, których nie mogły znieść nawet
uchwały Kongresu. W efekcie czego ustalił się podział na stany wolne i niewolnicze.
W 1818 roku Unia składała się z 21 stanów, z czego 11 było wolnych i 10
niewolniczych - był to podział na wolną Północ i niewolnicze Południe.
W 1819 roku pojawiła się kwestia przyjęcia do Unii dwóch nowych terytoriów
Alabamy i Missouri. Oba były niewolnicze, co dałoby przewagę w Senacie Południu.
Ostatecznie w 1819 roku przyjęto do Unii Alabamę, co zapewniło równowagę w Senacie,
ale wokół Missouri nadal toczono spory. Po obu stronach pojawiały się groźby secesji.
W 1820 roku kompromisem do Unii przyjęto Missouri jako stan niewolniczy,
ale równocześnie ze stanu Massachusetts wydzielono nowy stan Maine, który miał być wolny,
Dodatkowo ustalono granicę między stanami wolnymi i niewolniczymi na 36°30' szerokości
geograficznej północnej, a jedynym wyjątkiem miał być właśnie stan Missouri - w ten sposób
utrzymano równowagę między stanami wolnymi i niewolniczymi.
Politycy Północy - późniejsi republikanie (partia republikańska powstała w 1854
roku) występując przeciw rozszerzaniu zasięgu niewolnictwa kierowali się raczej motywami
politycznymi niż humanitarnymi - chcieli utrzymać swoją przewagę w Senacie i kolegium
elektorskim przeciw demokratom z Południa.
Plantatorzy nie chcieli zrezygnować z niewolnictwa, podobnie z resztą
jak większość mieszkańców Południa (także nie mających niewolników), ponieważ stanowiło
ono coś więcej niż tylko system organizacji pracy - było też systemem kontroli rasowej.
Na Północy stano na stanowisku legalizmu i uważano, że nie można siłą narzucić
Południu zniesienia niewolnictwa, gdyż stałoby to w sprzeczności z gwarantowaną przez
konstytucję nienaruszalnością własności prywatnej.
Od lat trzydziestych XIX wieku polityka zagraniczna Stanów zaczęła ulegać
rozdwojeniu. Uwaga Południa koncentrowała się na tym, by doprowadzić do stworzenia wielkiego
imperium niewolniczego, sięgającego granicami do Brazylii. Ze względu na preferowany
kierunek ekspansji umownie nazwać można tę koncepcję mianem "południowej". W ramach niej
mieściły się plany i działania zmierzające do przejęcia od Hiszpanii Kuby, zajęcia Meksyku
i krajów Ameryki Środkowej. Północ z kolei dążyła do rozszerzenia swych wpływów na północy,
kosztem posiadłości brytyjskich w Ameryce oraz po uzyskaniu przez USA w latach
czterdziestych dostępu do Pacyfiku na Dalekim Wschodzie.
Północ uważała, że w Stanach nie powinno być odstępstw od zasad demokracji
samorządu i równości. Tymczasem na Południu zasady te były gwałcone. Południe hamowało
postęp i obniżało dobrobyt. Na Północy ludność korzystała z dobrodziejstwa szkół
publicznych, podczas gdy na Południu ciemne masy były uciskane przez arogancką arystokrację
plantatorską.
Podział Stanów Zjednoczonych na stany wolne i stany niewolnicze, doprowadził do
wykształcenia się w ciągu kilkudziesięciu lat odrębnych instytucji, systemów wartości,
etosów oraz ideologii. Współdziałanie stanów północnych i południowych było możliwe dopóki
odśrodkowym siłom regionalizmu można było przeciwstawić łączące naród uczucia patriotyczne.
Ostre kryzysy grożące rozbiciem państwa pojawiały się zwykle na tle kwestii niewolnictwa.
Narastający konflikt wielokrotnie łagodzony był kompromisami będącymi ustępstwami Północy.
Kolejne kompromisy umacniały geograficzny podział kraju. W miejsce regionalizmu zaczęły
rodzić się uczucia odrębnego patriotyzmu i nacjonalizmu.
Od lat trzydziestych wzmogła się aktywność przeciwników niewolnictwa, zwanych
abolicjonistami. Domagali się oni całkowitego zniesienia niewolnictwa na terenie całego
kraju. Abolicjoniści mieli wiele atutów. Już w końcu XVII wieku opinia publiczna we
wszystkich krajach cywilizowanych była przeciwna niewolnictwu. W koloniach francu-skich
zniesiono je w roku 1794, a w brytyjskich w 1834. Niewolnictwo rozkwitało w USA, właśnie
wtedy, kiedy gdzie indziej przechodziło do historii. Niepokoiło to wielu Amerykanów.
Abolicjoniści podnosili stopniowo temperaturę sporu o niewolnictwo, uciekając się do
prowokacyjnych działań. Pomagali Murzynom w ucieczce z Południa, załatwiali formalności
umożliwiając legalne pozostanie na Północy, szeroko propagując swoje poczynania.
Oburzenie Północy wywołała uchwalona w 1850 roku przez Kongres ustawa o
zbiegłych niewolnikach, grożąca m.in. więzieniem obywatelom, którzy wdrygali się przed
udziałem w polowaniu na zbiegów, każdy obywatel Północy mógł zostać łapaczem niewolników.
W 1852 roku ukazała się książka Harriet Beecher-Stowe "Chata wuja Toma".
Autorka zaatakowała ten aspekt niewolnictwa, na który amerykanie byli najbardziej wyczuleni
pogwałcenie wartości rodzinnych. Jej książka pomijała kwestie polityczne i ekonomiczne,
pozostawiając je politykom, a skupiła się na problematyce okrucieństwa wobec jednostki,
nieodwzajemnionego przywiązania, rozkładu rodziny i zwyrodnienia więzi rodzinnej, będących
produktami instytucji niewolnictwa.
W roku 1854 rozgorzał kolejny etap sporu. Czy terytoria Kansas i Nebraska mają
być wolne czy niewolnicze? Kongres uchwalił zasadę suwerenności ludowej, na mocy której sami
mieszkańcy decydowali o przyszłości terytorium.
W 1855 roku w Kansas w walkach zginęło 200 osób, walczących o status swego stanu.
Niektóre gazety wprowadziły stałą rubrykę "Wiadomości z wojny domowej".
Przeciwnicy niewolnictwa uzbrojeni byli w "Biblie Beechera" - karabiny typu Sharps
(kupione przez wielebnego Henry`ego Warda Beechera) "W jednym takim instrumencie..." -
oznajmił wielebny Beecher - "...kryje się więcej moralnej siły przekonywania, jeśli chodzi
o właścicieli niewolników, niż w całej setce Biblii".
W 1856 roku pobicie kongresmena Charlesa Sumnera, żarliwego zwolennika zniesienia
niewolnictwa, przez Prestona Brooksa, kongresmena z Karoliny Południowej, spotkało się na
Południu z entuzjastycznym poparciem. Na Południu witano Brooksa jak bohatera.
Działalność John`a Browna, który swoimi czynami zantagonizował jeszcze bardziej
Północ i Południe. Zabijając pięciu osadników z Południa w Kansas, na wieść o pobiciu
senatora Sumnera. Doprowadził tym do przedłużenia walk, które toczyły się do jesieni 1856
roku. Został schwytany i powieszony 2 grudnia 1859 roku podczas próby wzniecenia powstania
Murzynów w Wirginii.
Po jego śmierci Północ okryła się żałobą, rozdzwoniły się dzwony kościelne,
huczały salwy armatnie. John Brown w oczach opinii publicznej na Północy stał się
męczennikiem. Manifestacje uznania dla John`a Browna, mające miejsce na Północy, dla Południa
były szokiem. Okazywały dobitnie jak głęboko w części narodu zakorzeniły się idee
antyniewolnicze. Południe poczuło się zagrożone. Coraz bardziej wzrastało przekonanie
południowych stanów o tak dużej odrębności mieszkańców i stosunków panujących w ich rejonie,
iż właściwie stanowią już odrębny naród, a więc są uprawnieni do osobnej państwowości.
Południe uważało, iż będąc krajem niezależnym, zyskałoby wiele, przede wszystkim w
dziedzinie gospodarczej, wyzwalając się z przewagi Północy, próbując się usamodzielnić.
Stanowiska zajmowane przez obie strony w Kongresie były przeciwne, a Południe
często niweczyło plany polityczne polityków Północy, np. utrącili projekt północnej linii
kolei transkontynentalnej. Południe obawiało się, że mogło by to ułatwić i tak już nadmierny
rozrost terytorialny i gospodarczy stanów Północy.
Nowy Kongres, który zebrał się w 1859 roku, z powodu animozji między stanami nie
mógł wyłonić przewodniczącego. Kongresmeni z Północy i Południa obrzucali się obelgami.
"Jedynymi na sali osobami, które nie miały rewolweru i noża były te, które miały po dwa
rewolwery" - twierdzili obserwatorzy. Obawiano się rozlewu krwi.
Południowcy sprzeciwiali się postępującej centralizacji państwa. Chcieli, by kraj
pozostał zrzeszeniem niezależnych i suwerennych stanów, luźno tylko zespolonych i to raczej
przez więzy uczuciowe niż prawne. W takim bowiem układzie łatwiej byłoby im zachować dawny
tryb życia i swe instytucje, a także niewolnictwo.
W związku z wyrokiem Sądu Najwyższego w sprawie Murzyńskiego niewolnika Dreda
Scott`a, nastąpił rozłam w partii demokratów. Dred Scott prosił o przyznanie mu wolności,
gdyż żył w stanie, w którym nie było niewoli. Gdy Sąd Najwyższy uznał, iż mimo to nie
przestał być niewolnikiem, wśród demokratów dokonał się rozłam. Demokraci północni pod wodzą
S.A. Douglasa zerwali z demokratami południowymi i to zadecydowało o wyborze na prezydenta
kandydata republikanów Abrahama Lincolna, gdyż głosy demokratów w sumie liczniejsze, rozbiły
się między trzech kandydatów.
Wybór na prezydenta Stanów Zjednoczonych w listopadzie 1860 roku Abrahama
Lincolna z Illinois przekonał przywódców Południa, że Unia nie będzie już dłużej bronić ich
interesów. Partię Republikańską uznawano za partię regionalną, reprezentującą interesy
Północy.
Wybór republikanina spowodował, że na znak protestu 20 grudnia 1860 roku
Południowa Karolina ogłosiła wystąpienie z Unii.
Według Południowców secesja była zgodna z prawem i konstytucją. Według niej,
każdy stan jest suwerenny i ma prawo do secesji, kiedy zechce.
Ponadto uważano, że poszczególne stany są starsze od Unii, którą to powołały do
życia. Tworząc Unię stany nie wyrzekły się swojej suwerenności, tak więc secesja jest aktem
legalnym. Południe powoływało się także na Deklarację Niepodległości, która wyraźnie głosiła
prawo narodu do przeciwstawienia się uciskającemu rządowi.
W lutym 1861 roku w Montgomery, stolicy Alabamy, zebrali się przedstawiciele
stanów, które w ślad za Karoliną Południową wystąpiły z Unii i ogłosiły utworzenie
Skonfederowanych Stanów Ameryki, czyli potocznie Konfederacji Południowej. Tymczasowym
prezydentem Konfederacji wybrany został Jefferson Davis.
Łącznie do Konfederacji przystąpiło 11 stanów Południa, które uchwaliły swoją
konstytucję.
W Unii pozostały 23 stany, a jej mieszkańców i zwolenników nazywano jankesami.
Stany północne i rząd Stanów Zjednoczonych, pragnąc zachować istniejący system polityczny,
któremu jak sądzono, Amerykanie zawdzięczali większość osiągnięć w ciągu minionych
osiemdziesięciu lat, były zdecydowane stłumić secesję siłą i nie dopuścić do rozpadu kraju
na dwie części.
|